Typy zbroi średniowiecznych, czyli mechanika WHRP a realia świata

Zbroja. Podstawowy element ochronny w średniowieczu. Niemal każdy z nas mówiąc o niej, widzi zakutego w stal średniowiecznego herosa, pradawny odpowiednik czołgu. Czy tak było w istocie ?

Przede wszystkim powiedzmy sobie już w tym miejscu, że temat uzbrojenia ochronnego obrósł w wiele nieporozumień i przesądów. Zacznijmy już od samego terminu "pancerz", który większość z nas utożsamia zapewne z płytową zbroją złożoną z wielkich, lśniących blach okrywających szczelnie rycerza od stóp do głów. Tu pojawia się pierwsza niespodzianka: otóż gdybyśmy zapoznali się z twórczością księdza Jędrzeja Kitowicza, uczestnika m.in. konfederacji barskiej, przeczytalibyśmy ze zdumieniem:

"Pancerni z a m i a s t zbroi używali pancerzów, a były to kaftany żelazne (...) zrobione z kółek maleńskich, płaskich, okrągłych, albo też podługowantych ogniwików, jedne za drugie zakładanych"

A więc ów pancerz to bynajmniej wszystko, tylko nie złożona ze stalowych blach zbroja! Okazuje się bowiem, że niemieckie słowo "panzer" oznaczało przez bardzo długi czas właśnie eleastyczną, giętką ochronę ciała i dopiero w XIX w. W literaturze doszło do połączenia tego terminu ze zbroją płytową, czego wynikiem są dzisiejsze nieporozumienia.

Zafałszowania do historii - a właściwie do naszego jej rozumienia - wprowadza także sztuka popularna i symboliczna. W tej pierwszej kategorii prym wiedzie oczywiście kino, które częstokroć nie liczy się z realiami historycznymi. Podobno niektórzy reżyserzy bywali nawet tak bardzo zaaferowani tym, co mieli do przekazania, że dopytywali się konsultantów historycznych o ... rodzaj armat które Niemcy stosowali podczas oblężenia Głogowa. Czysty bareizm ! Andrzej Nadolski podaje także, że zdarzały się i takie kurioza, że reżyser upierał się, aby hełmy stosowane w jego filmie nosiły wyraźne piętno starości i były ... podrdzewione na brązowo !

Typowym przykładem Sztuki w pewnym sensie symbolicznej jest chociażby przesławny obraz bitwy grunwaldzkiej pędzla Matejki. Jakiekolwiek doszukiwanie się na nim realiów historycznych byłoby próżnym trudem, albowiem bynajmniej nie o takie realia chodziło Mistrzowi (co nie przeszkadzało wielu twórcom wzorować się na "autorytecie" malarza podczas realizacji swoich dzieł). Zainteresowanych odsyłam do studiów nad tym obrazem, powiem tu jedynie o kilku rzeczach: książę Witold nosi na głowie ozdobny czepiec, zupełnie nie na miejscu w bitwie, zaś Konrad, książę Oleśnicy, występuje w ... paradnych szatach bez jakiejkolwiek zbroi. Pieszy Litwin walczy włócznią, co akurat nie dziwiłoby może specjalnie, gdyby nie to, że jest to włócznia św. Maurycego z czasów Chrobrego (sylmbol!). Skarbek z Gór i Zawisza walczą w mocno przestarzałych w czasach grunwaldzkich zbrojach łuskowych, ale za to na obrazie pojawia się całe mnóstwo militariów z czasów znacznie późniejszych: karacenowy szyszak z końca XVII w, perski hełm z kompletnie nie pasującymi do niego ozdobnymi skrzydłami stosowanymi co prawda w tym czasie (XVIIw.) ... ale na ziemiach polskich. Mamy też skrzydła husarskie (XVI-XVIII w.) i katowski miecz w roli oręża bitewnego. Malowniczą całość uzupełnia ... ceremonialne, uniwersyteckie berło rektorskie w roli broni obuchowej. Wszystko to najlepiej pointuje Bolesław Prus ustami Rzeczkiego: "duży to obraz i okazały, jeno nie trzeba go pokazywać żołnierzom, którzy przyjmowali udział w bitwach". Inna sprawa, że kolejną ciekawostką jest, że na obrazie Matejki nikt nie ginie, ani nawet nie odnosi obrażeń! Mamy więc środek niepowtarzalnej bitwy, w której jedyne rany to lekko skrwawiona przepaska na głowie i uszkodzona ręka jakiegoś wojaka. Proszę jednak bynajmniej nie sądzić, że ja tutaj poddaję krytyce grunwaldzki pomnik malarstwa - wręcz przeciwnie, uważam go za dzieło bardzo wartościowe - tyle tylko, że nie wolno na nim opierać wyobrażeń historycznych.

Zacznijmy więc od początku - jak powstały pierwsze średniowieczne pancerze i skąd one się właściwie biorą. W starszym i średnim okresie Starożytnym generalnie nie używano zbroi kolczej. Większość ówczesnej ochrony zapewniały tzw. zbroje miękkie - wykonane z tkanin lub utwardzonych skór. Zbroja taka nie zapewniała oczywiście zbyt dobrej ochrony przed atakiem, dlatego dużą wagę przywiązywano do tarcz. Pamiętacie skuteczność rzymskiego "żółwia" ? Z czasem zbroje miękkie przeradzały się we wczesne pancerze (w pierwotnym rozumieniu tego terminu). Powstawały one przez naszycie na skórzany podkład pasków metalu. Zbroje takie nazywano łuskowymi (lub karacenowymi) - stanowiły przez długi czas bardzo skuteczną ochronę ciała. Pewnym wariantem takiej zbroi był pancerz lamelkowy - powstający przez zszycie ze sobą pojedynczych blaszek z kutej stali (bez podkładu).

Zarówno pancerz łuskowy, jak i lamelkowy był dość popularny w starożytnym Rzymie, a następnie w pełniącym rolę jego dziedzica Cesarstwie Bizantyjskim. Wydaje się, że należy się skłonić ku opinii tych badaczy, którzy tego typu pancerzom przyznają równorzędną w stosunku do kolczug rolę w uzbrojeniu obronnym od IX do XII w. Wymienione zbroje stanowiły oczywiście znaczący krok w rozwoju w stosunku do zbroi miękkiej, jednak nie rozwiązywały wszystkich problemów. W warunkach bojowych płytki miały tendencję do odrywania się, narażając wojownika na bardzo nieprzyjemne konsekwencje penetrującego sztychu. Nadal wielkim problemem były też uderzenia obuchowe, bowiem zbroje te praktycznie nie chroniły ciała, nie potrafiąc rozłożyć energii ciosu na większą powierzchnię. W tym miejscu warto dodać, że obrażenia w średniowieczu - także i od tych broni, które my zwykliśmy uważać za typowe bronie sieczne - miały niezmiernie często charakter tłuczony !

Próbą zapobieżenia ranom miażdżonym było stosowanie wszelkiego typu podkładu pod zbroję. Początkowo była to jedynie grubsza tkanina, z czasem jednak opracowano metodę tworzenia pikowanych ubrań wypychanych bawełną - przypominały one nieco stroje "a'la żółw" stosowane przez dzisiejszych motocyklistów. O rodowodzie tych ubrań świadczy zapewne ich nazwa "aketon", wywodzona od hiszpańskiego "al kutn" (bawełna). W Polsce przyjął się też termin "przeszywanica" - bardzo dobrze oddający ich technologię produkcji.

Ubożsi rycerze często zresztą musieli zadowolić się samą przeszywanicą jako ochroną. Stanowiła ona jak na zbroję miękką stosunkowo niezłą barierę przed obrażeniami tłuczonymi, w dodatku z całą pewnością chroniła przed chłodem. No i była tania.

Groźnym "rywalem" pancerzy karacenowych stała się kolczuga. Był to rodzaj pancerza elastycznego, stworzonego z niewielkich, stalowych kółek połączonych ze sobą w przemyślny sposób. Tego typu zbroja z całą pewnością była wytrzymalsza od pojedynczych łusek - w dodatku nie było niebezpieczeństwa, że po odpadnięciu płytki powstanie miejsce niechronione. Niestety, nadal nie rozwiązano problemu ran tłuczonych. Znamienna jest tu opinia XVI wiecznego polskiego autora, A. Lubienieckiego "obrona to taka, że nie tylko kijem ale i nahajką rycerza można było dobić".

Przez dłuższy czas uważano, że kolczuga została wymyślona na Wschodzie i stamtąd przywędrowała do Europy. Ostatnie badania sugerują jednak, że ten typ zbroi został opracowany przez Celtów, a zapożyczyli go od nich ich zwycięzcy - Rzymianie i Germanie. W każdym razie w początkowym średniowieczu pancerz kolczy zyskał sobie uznanie i od IX do XII w. pełnił rolę zdecydowanie podstawowej zbroi. Warto wspomnieć, że miał też on wiele odmian i rodzajów (począwszy od rodzaju splatania kółek, a skończywszy na różnych metodach spajania kawałka "drutu" w zamknięty okręg).

Kolczuga nie była jednak tania. Tylko najbogatsi rycerze mogli cieszyć się "pełną" jej wersją - okrywającą całe ciało, od stóp do głów, a na rękach kończących się zaraz za dłonią. W praktyce kaftan kolczy często chronił jedynie korpus delikwenta, zaś ramiona okrywał jedynie do łokci (a i to nie zawsze). Interesującym rozwiązaniem były też rozwiązania ochrony głowy: w niektórych wersjach stanowiąc połączenie z kaftanem, w niektórych zaś przyjmując formę kolczego kaptura. Pamiętać też należy, że większość rycerzy chroniła dodatkowo głowę za pomocą hełmu, wzbogacanego niejednokrotnie rodzajem miękkiej czapki (uderzenia głowy były bardzo często letalne). Zdarzało się także, że uboższy rycerz musiał zadowolić się jedynie samym przedłużonym kapturem, który wówczas okrywał ramiona i część korpusu. Takie rozwiązanie w Polsce przyjęło się określać mianem "biskupki".

W Europie aż do połowy XII wieku przyjmowano za dobry zwyczaj noszenie pod kolczugą dość długiej szaty - co nie wykluczało łączenia jej z przeszywanicą lub innym rodzajem grubszej osłony. W latach wypraw krzyżowych, prawdopodobnie dzięki spostrzeżeniu, że szata umieszczona n a kolczudze łagodzi nagrzewanie się metalu i zabezpiecza przed kurzem i piachem, odwrócono tą tendencję, umieszczając płócienną szatę na wierzchu, niejednokrotnie wykorzystując ją dodatkowo do prezentacji oznaczeń herbowych. W tym też okresie przyjął się powszechnie zamknięty hełm garczkowy, wypierając wcześniejsze rodzaje, na przykład stosowane na ziemiach polskich hełmy typu normańskiego lub ruskiego (taki hełm nosi na przykład Krzywousty w Poczcie królów i książąt polskich pędzla Matejki - choć brakuje na nim kilku elementów, na przykład charakterystycznej pozłoty).

Pod koniec wieku XIII rozpoczyna się okres kształtowania zbroi płytowej. Rozpoczęto od nieśmiałych prób dodatkowego opancerzenia stosowanego w uzupełnieniu zbroi kolczej - najczęściej w postaci metalowych "miseczek" chroniących łokcie i kolana. W konsekwencji doprowadziło to do uzyskania systemu metalowych blach nakładanych na kolczugę. Stosunkowo większym problemem było stworzenie twardej, sztywnej, a jednocześnie niekrępującej ruchów osłony korpusu. Pierwsze próby wykorzystywały doświadczenia wyniesione ze zbroi łuskowych, a więc stosujące mocowanie blach na podkładzie ze skóry bądź tkaniny. Doprowadziło to do wykształcenia się w XIV w. kirysu (części zbroi ochraniającej tułów), nazywanego z uwagi na sposób mocowania jego części - kirysem krytym (kryjącym, bądź pokrytym - oba te rozwiązania były stosowane - tkaniną bądź skórą). Podobnym terminem (zbroje kryte) nazywano też zbroje łączące jeszcze elementy kolcze i płytowe łączone na platformie skóry i tkaniny.

W rozpatrywanym okresie ujawnia się także podział na dwa typy hełmów. Praktyka bowiem wykazała znaczące minusy hełmu garnczkowego - ograniczenie pola widzenia i wentylacji, przy jednocześnie dość dużej wadze. W efekcie zamknięte hełmy były używane głównie do celów ceremonialnych (przy czym zdobiono je bogatymi aplikacjami i sztukowaniami herbowyi, zwanymi klejnotami), zaś na co dzień korzystano z półotwartego hełmu "łebka", przypominającego trochę wczesnośredniowieczny hełm normański. Ten ostatni rodzaj, po uzupełnieniu o ruchomą część twarzową zyska miano "przyłbicy" (wbrew pozorom ten termin odnosi się do c a ł e g o hełmu a nie jedynie do ruchomej części - powinno się mówić "z otwartą przyłbicą", a nie "z uniesioną" !).

Po pewnym czasie rozwój zbroi krytej doprowadził do powstania pełnego pancerza płytowego. W XV w. wielką sławę uzyskała wczesnorenesansowa zbroja mediolańska, eksponująca wielkie, gładkie powierzchnie pancerza. W zbroi tego typu zwracała także uwagę charakterystyczna asymetria, przejawiająca się w lepszym opancerzeniu lewej połowy ciała (umożliwiało to rezygnację z tarczy). Warto zauważyć, że nadal stosowano wkładanie pod zbroję płytową kolczugi, oczywiście razem z podkładem w postaci co najmniej tkaniny. Wszystko to sprawiało, że rycerz, chodź bardzo dobrze zabezpieczony przed atakiem, był jednak stosunkowo wolny, jednak pamiętać należy, że większość ciężko opancerzonego rycerstwa walczyła konno. Większość - nie znaczy oczywiście wszyscy, w związku z czym nastąpiło dodatkowe zróżnicowanie zbroi płytowej na wersję "konną" i "pieszą".

Innym ośrodkiem, konkurencyjnym w stosunku do Mediolanu, w którym wytwarzano równie potężne zbroje były Niemcy. To z nich (Norymberga, Insbruck, Augsburg) wywodzi się gotycki typ zbroi, charakteryzujący się bogatymi zdobieniami i szczegółami i brakiem typowych we włoskim modelu wielkich, gładkich powierzchni.

W tym miejscu warto też wspomnieć, że wkładanie i zdejmowanie zbroi płytowej nie jest bynajmniej zadaniem łatwym ani prostym. Angielski tekst z XV wieku tak oto opisuje czynności, które powinien wykonać giermek:

" ... najpierw powinieneś nałożyć mu żelazne trzewiki i przymocować je do jego obuwia. Następnie nagolennice i nabiordniki, potem fartuch, dalej kirys, zarękawia i opachy. Teraz należy zawiesić puginał, przy jego prawym boku, narzucić na niego jego tunikę herbową, włożyć na głowę jego hełm, który to powinien być przymocowany do zbroi za pomocą klamerek i sprzączek, a w rękę prawą dać miecz długi. W drugą dłoń włożysz jego proporzec, ów ze świętym Jerzym lub Najświętszą Panną, którzy go będą wspierali, gdy wyruszy w szranki."

Jak widać, warto było zaopatrzyć się w kogoś do pomocy, kto byłby wyręką w zakładaniu na siebie całego tego żelastwa. Oczywiście rodzi się pytanie: ile to wszystko waży. Okazuje się, że wbrew pozorom nie była to aż tak przytłaczająca masa - pełna XV-wieczna zbroja piesza ważyła zwykle około 25kg (nie licząc broni, kolczugi i odzieży). W tym miejscu warto dodać, że kompletne wyposażenie piechura z 1939 roku ważyło aż 30 kg. Mimo to ciężar zbroi - zwłaszcza konnej był na tyle wielki, że dla celów turniejowych często odrzucano niepotrzebne elementy (na przykład chroniące tył lub prawy bok rycerza). Zwolnione miejsce uzupełniano jednak natychmiast dodatkową ochroną boku lewego. Doprowadziło to do wykształcenia się osobnego typu pancerza sztywnego - zbroi turniejowej, która stosowana była wyłącznie w szrankach.

Ciężar zbroi był zresztą odwiecznym problemem - nawet w czasach gdy na polu bitwy królowała kolczuga. Cóż, wraz z rozwojem pancerza rośnie jego ciężar, a łączenie różnych jego rodzajów tylko pogarsza sprawę. Za doskonały przykład może tu posłużyć relacja Gall Anonima, opisującego starcie polsko-pomorskie, rozgrywające się w okolicach roku 1060 (za czasów Bolesława Śmiałego):

"Gdy przybyło [rycerstwo] nad rzekę, poza którą obozowały gromady pogan, rycerstwo obarczone orężem i pancerzami, nie szukając mostu ani brodu, rzucało się w jej nurty. I wiele pancernych poginęło tam przez własne zuchwalstwo, a pozostali zrzucili z siebie pancerze i przepłynąwszy rzekę odnieśli zwycięstwo"

w innym zaś miejscu ten sam autor zauważa:

"zaś Czechom owym kolczugi były ciężarem, nie pomocą"

Podobnie rzecz się miała i w innych okresach historycznych: nawet sławna husaria, będąc ciężkozbrojną jazdą nieraz pozostawiała owe zbroje w taborach, często nawet dobrowolnie, na rozkaz dowódcy przechodząc do formacji ... pieszych !

Szymon Starowolski (XVII w) pisze więc: "usarz drzewko (kopię) porzuciwszy był więc rajtarem z strzelbą i pałaszem; był kozakiem zbroję z siebie zdjąwszy; był i piechotny we zbroi, gdy król albo hetman prosił". Podobnie zresztą - jak podaje A. Nadolski - postępowało rycerstwo austriackie w starciu z pieszymi Szwajcarami.

Ostatecznie, w dobie późnego renesansu zbroja płytowa zaczęła stopniowo odchodzić do lamusa, głównie dzięki upowszechnieniu się broni palnej i artylerii.

*

Spróbujmy zatem dokonać pewnego usystematyzowania powyższych rozważań, zbliżając się jednocześnie do sygnalizowanego w tytule problemu mechaniki WHRP:

Generalnie, zbroje od starożytności do średniowiecza i początków renesansu (a więc w okresie, w którym znajduje się Stary Świat) można podzielić na:
- zbroje miękkie - wykonane z tkanin lub skór, przykładem może być stosowany pod kolczugę pikowany kaftan
- zbroje niepłytowe - wykonane z łusek nitowanych do skórzanego podkładu (zbroja łuskowa), z plecionki kolczej (zbroja kolcza), wiązanych płytek (zbroja lamelkowa, płytkowa) lub z połączeniem obu tych technik (np. bechter).
- zbroje płytowe - wykonane z blach stalowych bądź utwardzonej skóry

Zbroje miękkie

Najprostsze to po prostu skórzane ubiory, nie dające specjalnej ochrony w walce. Wzmocniona (utwardzona przez wygotowanie i nasączenie np. woskiem) skóra daje bardzo niewielką ochronę nawet przed najsłabszymi ciosami. Zdecydowanie lepszą ochronę dają natomiast grube zbroje miękkie z pikowanego materiału, przypominające trochę dzisiejsze stroje motocyklistów. Ich największą zaletą jest łagodzenie energii ciosu bronią obuchową. Zbroje miękkie można generalnie swobodnie łączyć z innymi typami pancerzy.
Typowym przykładem tej klasy pancerzy może być przeszywanica, czyli aketon, sztandarowa klasa zbroi miękkiej, rozwiązującej podstawowy problem zbroi kolczej - słabość w zakresie broni obuchowych. Przeszywanica to tunika wykonana z grubego, pikowanego materiału, której zadaniem było rozpraszanie energii ciosu. Często zdarzało się także, że ubożsi rycerze - zwłaszcza piesi - traktowali przeszywanicę jako główny element ochronny, zadowalając się z konieczności jedynie kapturem kolczym.

Zalety: niewielka cena, duża dostępność, odporność na uderzenia obuchowe
Wady: nietrwałość, niska odporność na uderzenie kłute i średnia - na sieczne

Zbroje niepłytowe

Pancerze elastyczne budowane najczęściej z drobnych elementów (kółek lub płytek), często z wykorzystaniem miękkiego podkładu. W zależności od wykonania dają lepszą lub gorszą ochronę, a choć nie są tanie, nie można też powiedzieć, aby były towarem nie do zdobycia. Powinny być nakładane razem z ochronną odzieżą spodnią (im grubsza, tym lepsza).

Zalety: elastyczność, nie krępują ruchów
Wady: mogą być dość ciężkie, bardzo niewielka odporność na uderzenia obuchowe

Zbroje płytowe

Tworzone ze średniej lub dużej wielkości blach, bardzo często łączone ze zbroją kolczą. Zapewniają dobrą ochronę, za którą płaci się mobilnością i zwinnością. Dobre do walki konnej, ale produkowane również w wersjach "pieszych".

Zalety: świetna ochrona, zwłaszcza w połączeniu z kolczugą. Najlepszy środek do ochrony przed uderzeniem obuchowym
Wady: cena, ciężar i ograniczenie ruchów

*

Przykłady najpopularniejszych rodzajów pancerza:

Zbroje miękkie
- płaszcze, zwykły ubiór podróżny
- kaftan skórzany (skórznia)
- zbroja z utwardzanej skóry
- przeszywanica

Zbroje niepłytowe
- zbroja lamelkowa
- zbroja łuskowa
- bechter (brygantyna)
- czepiec kolczy
- zbroja kolcza

Zbroje płytowe
- zbroja kryta
- zbroja bojowa
- zbroja turniejowa

*

Szczególowy opis najpopularniejszych typów pancerzy

Zbroja lamelkowa - Zbroje tego typu (zwane również płytkowymi) były znane już w starożytności, a w średniowieczu używano ich zarówno w Europie, państwach muzułmańskich, jak i na Dalekim Wschodzie - w Chinach, Tybecie, Japonii. Spowodowane to było zapewne prostotą konstrukcji takiej zbroi - składa się bowiem ona z kilkudziesięciu (do kilkuset) małych, perforowanych płytek, przez otwory których przewleczony jest rzemień, taśma lub sznur (w Japonii stosowano kolorowe sznury jedwabne, które tworzyły ozdobny splot). Odpowiednie wiązanie tego rzemienia powoduje ściągnięcie płytek i utworzenie jednolitej konstrukcji. Rozwinięciem tego typu zbroi jest zbroja łuskowa, czyli karacena. Elementów lamelkowych używano również do wzmacniania zbroi kolczej. Zbroje te były znane już w starożytności, używano ich w Rzymie i Bizancjum.

Zbroja łuskowa (karacenowa) - składa się z zachodzących na siebie łusek - niewielkich płytek ochronnych, umieszczonych na elastycznym podkładzie. Płytki zbroi łuskowej mogły być wykonane z metalu (stal kuta), rogu lub kości, nitowane zaś były do tekstylnego lub skórzanego materiału bazowego. Zbroja ta cieszyła się niesłabnącym powodzeniem od starożytności do średniowiecza włącznie. Szczególnie często występowała na Wschodzie, ale do XIII w. nie była również rzadkością w Europie Zachodniej, a także w Polsce. Jej zaletą jest stosunkowa elastyczność, natomiast wadą - niewielka odporność na ciosy i tendencja do odpadania pojedynczych płytek. Może być wykonywana w najróżniejszych odmianach, od niewielkiej kamizeli chroniącej głównie korpus po "karacenowy płaszcz" okrywający wojownika aż po kolana.

Zbroja kolcza (kolczuga) - Najważniejszy rodzaj zbroi od IX do XIII w. Konstukcyjnie średniowieczna kolczuga europejska zbudowana była z kilku - kilkunastu tysięcy małych pierścieni (zazwyczaj o średnicy od 6 do 12mm) żelaznych, splatanych w taki sposób, że każdy łączył się z czteroma sąsiednimi. Ogniwa kolczugi wykonywano z ciągnionego drutu żelaznego, który zawijano w pierścień, końce rozpłaszczano i nałożone na siebie nitowano (czasem nawet podwójnie) bądź spawano na gorąco. Często rząd pierścieni nitowanych splatano na przemian z rzędem pierścieni spawanych. Tą technikę stosowano najczęściej - aż do schyłku XIV w. kiedy to zaczęto wykonywać kolczugi wyłącznie z nitowanych pierścieni. Tańsze i słabsze kolczugi wykonywano przez zaginanie drutu na styk, bądź sztancowanie połowy pierścieni w całości z arkusza blachy (te techniki były szeroko stosowane na Wschodzie, rzadko w Europie Zachodniej). Co ciekawe nigdy nie stosowano łączenia końców pierścieni w kolczych elementach zbroi japońskich - zapewne ze względu na większą wytrzymałość stalowego drutu - wyrobu tamtejszych doskonałych płatnerzy. Zbroja kolcza dość dobrze wytrzymywała uderzenia sieczne, gorzej radząc sobie z kłutymi (zwłaszcza przystosowanymi do penetracji długimi grotami strzał przebijających). Najgorzej jednak wychodziło powstrzymywanie uderzeń obuchowych, ponieważ nie było mechanizmu zapewniającego rozłożenie energii ciosu. Zbroja kolcza występowała w wielu odmianach, od najmniejszych, nazywanych "biskupkami" będących w istocie kapturem kolczym przedłużonym do okolic mostka aż do wersji długich po kolana i obejmujących ręce do przeramienia.

Zbroja kryta. Jej nazwa uzasadniona jest faktem, że metalowe płyty, które ją tworzyły, były od wewnątrz i z zewnątrz zasłonięte tkaniną bądź skórą przynitowaną do nich, stąd inna nazwa tej zbroi to płaty. Zbroja kryta była używana w XIV w., bezpośrednio przez rozpowszechnieniem się zbroi płytowej. Zbroja ta składa się ona z pasów blachy stalowej, które dzięki swemu ułożeniu pozwalały nawet w pewnym stopniu na zginanie tułowia (blachy zbroi krytej nie były nitowane ze sobą). Dodatkową osłoną są blaszki naramienne, które zamocowane na zawiasach nie utrudniały poruszania rękoma w czasie walki. Zbroja kryta jest zbliżona do pełnej zbroi płytowej, jest jednak od niej zdecydowanie tańsza. W średniowiecznej Europie wyższe rycerstwo dość szybko przerzuciło się na tę ostatnią, pozostawiając zbroje kryte najemnikom oraz oddziałom ciężkich łuczników i kuszników. Niepełna zbroja kryta bywała także łączona z kolczugą (np. chroniąc dodatkowo korpus). Uważa się także, że do tego typu należą brygantyna (bechter), która różniła się zasadniczo jedynie wielkością płytek.

Bechter, zwany brygantyną jest zbroją krytą o konstrukcji bardzo funkcjonalnej i przemyślanej. Płytki o wymiarach zwykle ok. 3x5 cm w pionowych rzędach nachodzą na siebie w około 2/3 długości. W momencie cięcia czy sztychu (generalnie uderzenia) trafiona płytka ściąga pod siebie dwie sąsiednie - ochrona samoistnie wzrastała.

Typowa zbroja płytowa - Charakterystyczną cechą tej zbroi jest kirys, sztywna część pancerza płytowego osłaniająca tors i plecy. Składała się z napierśnika i naplecznika. Była w użyciu od czasów starożytnych aż do współczesnych. Początkowo kirysy wykonywane były z brązu i ze skóry, później z żelaza (Kirysy stanowiły uzbrojenie obronne oddziałow tzw. kirasjerów). Poszczególne ośrodki płatnerstwa w Europie wykształciły własne, regionalne style zbroi płytowej. Przykładowo, na dwóch krańcowo różnych "tylowych" biegunach stały zbroja mediolańska i niemiecka zbroja późnogotycka. Ta pierwsza charakteryzuje się dużymi, gładkimi powierzchniami, zaś tę druga to ostre krawędzie, tłoczone ozdobnie blachy pancerza i żłobkowania. Ciągłe udoskonalanie zbroi płytowej doprowadziło w XVI wieku (a więc już w epoce renesansu) do stworzenia zbroi, w której nie było już żadnego elementu wykonanego z kolczugi. Wszystkie elementy ruchome, miejsca zgięć, wykonane były z folg. Dodatkowo doszło do wyraźnego podziału na zbroje do walki pieszej (np. potężne zbroje typu fulmen beli - piorun wojny), jak i do walki konno.

Zbroja turnejowa to specyficzny typ zbroi płytowej. Występowała w wielu odmianach, zależnych od rodzaju starcia, do którego była przystosowana. Często była to przerobiona zbroja bojowa, z dodanymi dodatkowymi elementami osłaniającymi. Nie były np. rzadkością podwójne płyty kirysa czy innych części jak w zbroi przeznaczonej do pojedynków w stylu włoskim - "przez płot" (nacierających na siebie z kopiami jeźdźców dzieliła drewniana bariera). Blachy takich części są bardzo grube, a masa zbroi turniejowych była przyczyną rezygnowania w nich z zbędnych w danym pojedynku elementów (w turnieju "przez płot" niepotrzebna była ochrona nóg; często rezygnowano również z napleczników zbroi).

*

Po tym wprowadzeniu w realia historyczne musimy przyjrzeć się zagadnieniu mechaniki WHRP. Przyznam szczerze, że nigdy ona nie wydawała mi się sensowna, i - podobnie jak większość znanych mi MG - stosowałem różne własne modyfikacje. Jest to o tyle zrozumiałe, że podręcznikowa podstawka nie ma raczej ambicji na bycie pełnym systemem, według mnie jest raczej dobrą propozycją "na początek".

Propozycja, czyli zaproszenie do wymyślenia czegoś lepszego. Jakie jednak to "lepsze miałoby być" ? Od mechaniki oczekujemy na pewno spełnienia następujących postulatów:

- zgodność z rzeczywistością
- możliwość rozegrania starcia w niewielkiej liczbie rzutów
- niezbyt duża liczba modyfikatorów i współczynników

Przyjrzyjmy się więc zarysom mechanizmu walki w WHRP:

1. O kolejności działań decyduje Inicjatywa (modyfikowana bronią)
2. rzucamy test na WW, z modyfikatorami: szarża, przewaga w walce, przeszkoda, broń
3. sprawdzamy możliwość uniknięcia ciosu
4. określamy miejsce trafienia (na podstawie poprzedniego testu WW) - korzystamy z tabeli trafień lub tabeli przeciwników niehumanoidalnych
5. określamy obrażenia, korzystając z cech S, W, rzutu K6 i pancerza. Modyfikujemy cechami broni.
6. sprawdzamy możliwość sparowania ciosu (korzystając z A i WW ofiary)
7. określamy, czy zadany został cios krytyczny (rzucamy WW i dodajemy ewentualne obrażenia)
8. modyfikujemy cechę Żyw
9. jeśli Żyw=0 sprawdzamy Tabelę Trafień Krytycznych i współczynnik z niej wynikający odnajdujemy w tej tabeli efektów krytycznych, która odpowiada trafionemu organowi lub w będącej uproszczeniem Tabeli Nagłej Śmierci

Uff ... jak dla mnie to ścisłe trzymanie się tej procedury to czysty obłęd. Dlaczego ? No dobrze, sformułujmy zastrzeżenia:

- za dużo tabelek, z których musi korzystać MG. Z walki zaczyna robić się ciągła żonglerka papierami i szukanie odpowiedniej tabeli
- niepotrzebne modyfikatory (np. przewaga w walce), zaciemniające obraz walki
- za dużo rzutów kością, zwłaszcza jeśli przeciwnicy trafiają celnie ;-)
- niezgodność z realiami

Ten ostatni punkt wymaga rozwinięcia. Przede wszystkim całkowicie nierealna jest według mojej skromnej opinii pozycja Wytrzymałości i Pancerza. Wytrzymałość wynika bowiem z kondycji fizycznej i w żadnym wypadku nie może być zrównana z pojęciem Punktu Pancerza, o ile przyjmie się skalę PP proponowaną przez podręcznik: element zbroi płytowej daje 1 PP, a w połączeniu z kolczugą - 2 PP, przecież to jest czysty nonsens, jeżeli ćwiczeniami fizycznymi i paroma punktami doświadczenia można sobie podnieść Wt nawet o 3. Nikt mi nie wmówi, że (może poza bohaterami filmów z Jackie Chanem) mięśnie i skóra mogą dać lepszą ochronę niż stalowa skorupa. W dodatku system całkowicie pomija różne rodzaje uderzeń - wszak czym innym jest uderzenie sieczne, powodujące otwarte rany, a czym innym - uderzenie tłuczone !

Reasumując: proponowany w podstawce system absolutnie nie posiada pożądanych właściwości.

Spróbujmy więc dokonać małej rewolucji. Proponuję ją jednak jedynie doświadczonym MG, którzy nie boją się samodzielnego myślenia i nie stronią od podejścia, że kostki są jedynie pomocą.

Przede wszystkim, rozwiążemy sprawę miejsca trafienia. MG powinien samodzielnie określać, w które miejsce trafia cios, posługując się głównie logiką i trzeźwą oceną sytuacji (co pozwala zapomnieć o przeliczaniu "odwrotnego" WW i tabeli przeciwników niehumanoidalnych). Gracz może sugerować w co próbuje trafiać, ale w tym momencie musi się liczyć z modyfikatorami do trafienia (nie jest prosto trafić w głowę przeciwnika!).

Przykład:

Clem Shirestock walczy z dużo mniejszym od siebie goblinem. Wykonuje rzut na WW, który kończy się powodzeniem. MG uznaje, że w takiej sytuacji cios prawdopodobnie trafia w ramiona, korpus lub głowę. Jeśli chce dokładniej określić wynik trafienia, rzuca na boku K100, z założeniem, że bardzo niski rzut określa niebezpieczne trafienie w głowę, zaś wysokie - trafienie w ramię, które nie trzyma broni. Wyrzuca 13 - to można zakwalifikować jako trafienie w głowę (goblin jest przecież dużo niższy od Clema).

Zauważ, że w takiej mechanice jeden rzut wykonuje gracz - drugi MG. Drugi rzut MG nie jest konieczny.

Jak widać procedura rzutu na WW nie uległa zmianie - nadal stosujemy modyfikatory, chociaż proponuję dodawać/odejmować jedynie cechy broni i szarżę (+10 WW). W stosowanych przeze mnie zasadach pozostawiłem też inicjatywę, choć uważam, że MG może dodawać czasami niewielkie modyfikatory (-10/+10 losowo, co obrazuje chaotyczny przebieg walki).

Przykład:

Clem Shirestock walczy z konnym przeciwnikiem (bandyta). Ponieważ chce zadać możliwie niebezpieczny cios, informuje MG, że chce zadać pchnięcie trzymaną przez siebie włócznią w korpus. MG uznaje, że w takiej sytuacji powinien dać modyfikator -5 WW (gdyby Clem walczył mieczem, modyfikator byłby jeszcze mniejszy). Clem wykonuje rzut na WW (z modyfikatorem +10WW za posługiwanie się włócznią), który kończy się powodzeniem. Bandyta został pchnięty w pierś.

Mapa trafień w mojej mechanice jest bogatsza niż w przypadku podstawki, co wynika z bardziej szczegółowego potraktowania kwestii pancerzy. Mamy 10 lokacji: głowa, korpus, przedramię (L i P), ramię (L i P), udo (L i P), goleń (L i P).

Najróżniejsze typy zbroi można prawie dowolnie komponować na poszczególne loakcje, co pokazuje poniższa tabelka (należy ją traktować jedynie orientacyjnie - MG posługuje się przed wszystkim logiką i własną oceną)

Lokacje ochronne:
(T - zawsze, N -nigdy, T/N - możliwa)

    Ręce Nogi Korpus Głowa
Typ TYP przedramię ramię uda Łydki przód tył  
skórznia L T/N T/N T/N N T T N
utwardzana skóry L N T/N T/N N T T N
przeszywanica L N T/N T/N N T T N
zbroja lamelkowa S N T/N T/N N T T/N N
zbroja łuskowa S N T/N T/N T/N T T/N N
bechter S N T/N T/N T/N T T/N N
czepiec kolczy S N T/N N N T/N T/N T
zbroja kolcza S T/N T/N T T/N T T T/N
zbroja kryta C T/N T/N T T T T N
zbroja bojowa C T T T T T T N
zbroja turniejowa C T T T T T T/N N

UWAGA: w przypadku zbroi klasy C zawsze istnieje możliwość nie założenia wybranych elementów

Typ:
L - lekka (miękka)
S -srednia (pancerze niepłytowe)
C - cięzka (zbroja płytowa)

Mocno zmieniona będzie mechanika obrażeń, a właściwie punktacja pancerzy. Przede wszystkim uzależnimy punkty pancerza od rodzaju ciosu. Niestety, jest to dość kłopotliwe (dodatkowe tabelki!) ale bardzo uzasadnione z punktu widzenia realizmu walki. Wprowadzamy więc trafienia bronią sieczną (miecze, szable, topory), bronią kłutą (koncerze, sztylety, nadziaki) i obuchową (młoty, maczugi). Oczywiście MG i gracz może i powinien podchodzić do tych spraw indywidualnie - wszak sztych mieczem powinien potraktować jako uderzenie kłujące, podobnie jak uderzenie nadziakiem topora itp.

Zwróćmy też uwagę na podniesienie wartości ochronnej zbroi (MG powinien ten fakt uwzględnić także przy określaniu ceny i dostępności pancerza). Pokazana niżej tabela powinna być stosowana jedynie w połączeniu z modyfikatorami do S i Ini. Jej wprowadzenie pokazuje, że rycerz w pełnej zbroi może praktycznie nie obawiać się kilku goblinów czy chłopów (choć nie jest stuprocentowo niewrażliwy na ich ataki), ale jednocześnie nie będzie w stanie ich gonić. Ma to oczywiście duży sens - gobliny powinny atakować grupą i dążyć do przewrócenia takiego przeciwnika, aby później spróbować wykorzystać sytuację i znaleźć lukę w pancerzu, w którą można wcisnąć sztylet. Jednocześnie, rycerz w zbroi płytowej jest znacznie lepiej chroniony niż nawet najlepiej wytrenowany i żylasty człowiek z wytrzymałością podbitą o 2 poziomy.

Klasa pancerza
(zależy od siły efektywnej ciosu: S+k6+modyfikatory):
M/S/D
M: SE mniejsza niż 4
S: SE od 4 do 8
D: SE większa niż 9

Podobnie jak podstawka, wprowadzimy też cisy wyjątkowo słabe i przeciętne (siłą efektywną ciosu nazwałem sumę zmodyfikowanej przez parametry broni S i wyniku K6). Oczywiście, można powiedzieć (i słusznie), że to dodatkowa komplikacja, ale zwróćmy uwagę, że występuje ona stosunkowo rzadko (po pierwsze, większość ciosów jest silniejsza, a po drugie modyfikatory stosuje się jedynie do zbroi miękkiej (a tej na pewno nasi gracze szybko się pozbędą) lub rzadkiej zbroi lamelkowej

Typ TYP Broń sieczna Broń kłuta Broń obuchowa
Skórznia lub zwykły strój L 1/0/0 0 1/0/0
utwardzana skóra L 1/1/0 1/1/0 1/1/0
przeszywanica L 1 2/1/0 3
Zbroja lamelkowa S 2/1/1 2 1
Zbroja łuskowa S 2 1 1
bechter S 2 2 1
czepiec kolczy S 3 2 1
Zbroja kolcza S 3 3 2
Zbroja kryta C 4 3 3
Zbroja bojowa C 4 4 3
Zbroja turniejowa C 7 6 7

Opcjonalne Zasady dodatkowe (łączenie pancerzy):
* zbroja kolcza włożona pod zbroję płytową daje dodatkowy 1 PP przeciw broni siecznej i kłutej
* przeszywanica włożona pod zbroję średnią lub płytową daje dodatkowy 1PP przeciw broni obuchowej i siecznej
* przeszywanica i zbroja kolcza używana razem ze zbroją płytową daje odpowiednio dodatkowe 2/2/2 PP

UWAGA: MG może uwzględniać dodatkowe modyfikatory KP, np. przy zbroi słabej jakości, gdy napastnik ma czas i możliwość znaleźć miejsce styku płyt w zbroi płytowej itp.)

Modyfikatory wynikające ze zbroi (nie należy tego traktować jako kolejne utrudnienie, bo gracze po prostu zapisują je na swoich kartach postaci):

Zbroje lekkie: brak

Zbroje średnie: brak

Zbroje średnie używane z przeszywanicą: -5 do Ini

Zbroje płytowe: -5 Ini -1 Sz

Zbroje płytowe używane z inną zbroją:
za przeszywanicę: -5 Ini
za zbroję kolczą: -5 Ini, -1 Sz


Procedura trafienia krytycznego - pozostaje bez zmian (wynik "6" na K6 plus rzut na WW).

Punkty zdejmowane z Żyw - bez zmian, natomiast efekty krytyczne pozostają do dyspozycji MG. Najprostszym sposobem jest rzut K100 jako test na 10*liczba punktów "ujemnej żywotności". Dodatkowy wpływ na postać (utrata cech) określa MG.

Przykład:

Trójka goblinów (S=3, WW=20, Wt=2, Ini=34) atakuje Clema Shirestocka (Sz=3, S=4, WW=34, Wt=2, Ini=42, Żyw=6), który walczy w zbroi płytowej, pod którą założył pełną kolczugę (tzn. okrywającą całe ciało). W skutek tego jego aktualne parametry, zapisane na karcie postaci to: (Sz=1, S=4, WW=34, Wt=3, Ini=32).

Gobliny w normalnych warunkach byłyby wolniejsze od Clema, ale potężny pancerz, który on nosi, redukuje jego inicjatywę, dlatego atakują one pierwsze. Dwa z nich mają miecze, jeden maczugę. Gobliny wyrzucają kolejno: 18,45 i 15 (dwaj z nich trafiają). MG rzuca K6 za obu napastników otrzymując 3 i 5 i sprawdza, czy Clem otrzymał jakieś obrażenia. Siła efektywna ciosów to 3+3 = 6 (sieczne) i 3+5 = 8 (obuchowe), zaś obrona rycerza to: Wt=3, PP=4+1 (sieczne) i PP=3+0 (obuchowe), czyli odpowiednio 8 i 6. Jak widać zakutemu w zbroję trudno uczynić krzywdę, ale nie jest to niemożliwe. Cios goblina zadany maczugą zadaje więc 2 rany, które odejmowane są od Żyw Clema. MG informuje gracza, że cios trafił go w nogę. Clem deklaruje, że oddaje cios goblinowi z maczugą, mierząc w jego głowę. Jego rzut na WW jest równy 25, co oznacza, że trafia on bez problemu (MG określił, że w przypadku goblina modyfikator za cios mierzony w głowę wyniesie -5). Rzut K6 na obrażenia wynosi 5, więc efektywna siła ciosu to 5+4 = 9. Goblin nie ma niestety hełmu, więc otrzymanej wartości odejmuje się jedynie Wt = 2. Goblin ma jedynie 6 Żyw, więc po ciosie po prostu pada martwy. Drugi z nich widząc porażkę kolegi rzuca się do ucieczki, a Clem niestety nie ma szans go dogonić. Starcie kończy się.

Do naszego modelu mechaniki należy jeszcze dodać zdolności uniki i parowanie. Zauważmy, że (zgodnie z logiką), unikanie ciosu (rzut na Ini) jest w zbroi płytowej mocno utrudnione, podczas gdy parowanie odbywa się normalnie (test WW). Proponuję jednak, aby wprowadzić zmodyfikowane zasady dotyczące tego ostatniego sposobu obrony. Mianowicie:

Parowanie bronią (nadają się do tego miecze, lewaki, specjalne bronie parujące itp.) pozwala całkowicie uniknąć obrażeń (jest to po prostu aktywne zbicie atakującej broni), natomiast parowanie tarczą jest wykonywane z modyfikatorem +20 do WW, ale w przypadku broni obuchowych i siecznych może jedynie obniżyć obrażenia (o K6+1 punktów) - z tym, że uderzenie to powoduje oczywiście trafienie w rękę trzymającą tarczę.

I to by było na tyle tym razem, w następnym odcinku postaram się przybliżyć Wam problematykę rodzajów broni.

Bibliografia:

[1] Nadolski A. "Broń i strój rycerstwa polskiego w średniowieczu"
[2] serwis Wolnej Kompanii http://www.man.poznan.pl/~ritter/Html/armours.html