Klapka w drzwiach otworzyla sie na krótka chwile.
- Ach, to ty ... - uslyszal stlumiony przez ciezkie, debowe drzwi glos deBreuville'a - Wchodz
Drzwi uchylily sie z nieprzyjemnym zgrzytem, pozostawiajac jedynie niewielkie przejscie. Po chwili wahania Jurgen przestapil próg i podazajac za wlascicielem tego niewielkiego, dyskretnego lokum znalazl sie we wnetrzu eleganckiego pokoju. George deBreuville ruchem reki wskazal mu wielki, zielony fotel, a sam zaczal chodzic nerwowymi krokami po komnacie. Jurgen stwierdzil, ze mlody szlachcic sie boi, wiecej - ze jest przerazony.
- Co sie stalo ? - spytal prosto, nie bawiac sie w pelne etykietalnej dwuznacznosci slowne gierki, którymi zawsze gardzil.
George zatrzymal sie, uniósl rece do twarzy i ciezko zwalil sie na zajmujace pokazna czesc pokoju loze. Jurgen z zazenowaniem uswiadomil sobie, ze arystokrata placze.
- Boje sie. To wszystko mnie przerasta... Posluchaj, powiem ci prawde. Nasze... "zgromadzenie" powstalo piec lat temu. Bylismy wtedy paczka przyjaciól, którzy - przyznam szczerze - potrzebowali jakiejs odmiany. To hrabianka Anna zaproponowala zorganizowanie pierwszej orgietki, sam wiesz jaka ona jest - wyuzdana, bogata dziwka. Nie moge powiedziec - bylo cudownie. Potem po jakims czasie ktos zaproponowal, abysmy wprowadzili nowy element do naszych zabaw. Nie pamietam juz kto to byl, w kazdym razie uznalismy, ze bedzie zabawnie, jesli podczas takiego spotkania bedziemy udawac kultystów. No i tak sie to zaczelo. Przyznam ci sie, ze to mnie krecilo - sama swiadomosc, ze w kazdej chwili mozemy zostac odkryci, tak, to bylo to, co sprawialo, ze wciagalem sie coraz glebiej. Nigdy jednak nie przywiazywalem wagi do tych pseudoreligijnych bzdur. Ale wszystko sie zmienilo ...
Jurgen patrzyl z mieszanina zaciekawienia i odrazy na placzacego szlachcica.
- To ... to sie zaczelo jakis miesiac temu ... Wtedy, gdy zlozyli pierwsza ofiare ... Sluchaj, powiedzialem sobie, to juz przesada. Orgietka - w porzadku, jakis drobny gwalcik - czemu nie, ale morderstwo to juz przesada. A potem Marie ... moja biedna Marie, powiedziala mi, ze - zaczyna slyszec glosy. "Bzdura" - powiedzialem, ale chyba to rzeczywiscie byla prawda. Ona zaczela sie zmieniac. Och, z poczatku to mi sie podobalo. Zawsze byla w lózku swietna, ale od tego czasu bylo po prostu niesamowicie ... Z czasem okazalo sie, ze potrzebuje stale nowych doznan. Musialem jej sprowadzac inne kobiety, potem takze mezczyzn. Mlodych, starych ... miala strasznie dziwne wymagania. Potem bylo jeszcze dziwniej ... Jadla olbrzymie ilosci jedzenia ... a potem spala - dzien, dwa, trzy. W koncu zrozumialem. Podejrzewalem to od dlugiego czasu, ale dopiero dzis rano odkrylem prawde. Kiedy spala, przyjrzalem sie jej plecom. Miala juz luski. Niewielkie, ale wyrazne. Moja biedna Marie ...
- I co dalej - spytal Jurgen, choc wlasciwie znal odpowiedz.
George spojrzal na niego nieprzytomnie.
- Musialem to zrobic. Rozumiesz, prawda ? Zanim zamieni sie w cos gorszego - szepnal - Bo widzisz, ja nadal jej pragnalem. Moze nawet bardziej niz wczesniej. Ale to bylo chore. Musialem to przeciac ... Zrobilem to. Kochalismy sie przez caly dzien, a potem ... jej wlasnym sztyletem. Mozesz mnie zrozumiec ... ? Musialem wlasnymi rekami zabic kogos, kogo tak kochalem ...
- Tak, moge. - powiedzial Jurgen - Nawet nie wiesz jak bardzo.
Wstal. Jego ruchy byl blyskawiczne. George nawet wiedzial, kiedy ostre jak sztylety pazury Jurgena podciely mu gardlo. To byl Dar Jurgena, Dar od jego Pani. Pazury wysuwaly sie z jego nadgarstków, byly twarde jak stal i smiertelne jak Przeznaczenie. Zrobil, jak kazala. Nikt nie bedzie bezkarnie zabijal sluzek wspanialej Tis'ankh'dagharr. Dokonal zemsty ku chwale Jej i Wielkiego Slaanesha.

Niniejszym artykulem chcialbym zapoczatkowac caly cykl felietonów, w którym zajme sie szeroko pojetym Chaosem. Zachecony pozytywnym (przyznaje, mile lechtajacym moja próznosc) odbiorem Vampire Extension i kierowany potrzeba sformalizowania zasad umozliwiajacych odgrywanie bohatera Chaosu (prowadzilem juz kilka takich postaci) przymierzam sie do napisania Chaos Player Guide (CPG).

Wlasciwie powinienem powiedziec, ze przymierzam sie do "dokonczenia" CPG, jest on bowiem juz w okolo 70% napisany. Niestety, jak wiadomo, zasada 20-80 mówi, ze napisanie ostatnich 20% dowolnego dziela zajmuje 80% czasu, stad duze opóznienia w tworzeniu dodatku.

Dlaczego Chaos ? Cóz, nie ukrywam, ze jest on dla mnie nieustajacym zródlem inspiracji. Przede wszystkim, brak w nim praktycznych barier i ograniczen - w domenie Zmian moze znalezc sie prawie wszystko. Po drugie, wielce interesujace jest czasem spojrzenie "z drugiej strony" - nic mnie tak nie irytuje jak traktowanie kultystów Chaosu jako podrecznego miesa armatniego stosowanego jako cel dla zadnych krwi bohaterów. Ilez to razy w poczatkach swojej kariery gracza spotykalem sie z [K6+2] kultystami - szarymi, przecietnymi, bez nawet najmniejszej rysy indywidualizmu. Bezimienni, nierozróznialni (wyjatkiem byl zwykle tylko przywódca kultu - w niesmiertelnej masce z rogami) dzialali tylko w trybach: "odprawiaj obrzedy" i "atakuj graczy". Kultysci tacy najczesciej gineli po krótszej lub dluzszej rzezi dokonywanej przez naszych "przypakowanych" bohaterów, po której my, gracze bylismy obdarowywani odpowiednia iloscia expów. Prawie nigdy nie bylo wiadomo po co Wyznawcy odprawiali swoje mroczne rytualy, nie wiadomo bylo czym kierowali sie w swoich zamierzeniach - ba, czasem nawet trudno bylo pojac, dlaczego w ogóle wstapili do kultu.

Podobnie bezmyslne podejscie MG do tematu Chaosu czesto spotykam w znalezionych w sieci scenariuszach. Kultysci Slaanesha ZAWSZE maja cos purpurowego na sobie, Tzeentchysci zawsze stosuja tajemnicze znaki itp. W jednym z "gotowców" (wydanych - o zgrozo - jako oficjalne rozszerzenie) znalazlo sie nawet tak kuriozalne stwierdzenie, ze wyznawcy Pana Zmian sa tak opetani idea tajemnych znaków, ze czesto sami ich nie rozumieja. W tym miejscu staje nam przed oczami banda kultystów-idiotów zachowujacych sie podobnie jak Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny rodem z Monty Pythona...

Nie dajmy sie zwiesc Imperialnej propagandzie (szerzonej m.in. w podstawce J). Chaotyczni gracze nie sa bynajmniej prymitywnymi mordercami, majacymi na celu jedynie palenie i mordowanie kolejnych setek wiesniaków. To zyjace, inteligentne indywidua, które daza do uzyskania swoich osobistych celów - czesto w zaskakujaco elegancki i wysublimowany sposób ! Dary Chaosu to nie tylko widoczne na pierwszy rzut oka dzioby, pazury i pryszcze ! Chaotyczni gracze to po prostu postacie które wybraly inny, rzeklbym: komplementarny sposób na zapewnienie sobie niesmiertelnosci...

W tym miejscu musze koniecznie wyjasnic moje spojrzenie na pozycje gracza w stosunku do calego otaczajacego go swiata. Jak juz parokrotnie wspominalem, mój styl prowadzenia jest odbiciem zasady: "leszczem sie rodzisz, leszczem zyjesz (jako leszcz umierasz )", czyli generalnie stosuje regule maksymalnego sprowadzenia gracza do - naleznego mu - niskiego miejsca w swiecie. Moi gracze zaczynaja na dnie - sa prostymi zolnierzami, uczniami medyków itp., a awans spoleczny jest mozliwy, ale trudny, niebezpieczny i ... niemilosiernie wolny (przyznaje zwykle maks. 50 exp./sesje).

W zwiazku z powyzszym, w prowadzonych przeze mnie sesjach trudno oczekiwac, aby gracze byli wielkimi herosami, godnymi tego, aby zainteresowala sie nimi bezposrednio któras z poteg Chaosu (wystarczajace problemy stworzy im lokalna banda rabusiów). Taki system znakomicie zabezpiecza mnie przed sytuacja, w której aby gracze staneli przed godnym ich wyzwaniem, MG musi rzucac przeciwko nim po kilka Greater Demonów (z drugiej jednak zaznacze, ze mam przyjemnosc gry z wybranym gronem przyjaciól, którzy akceptuja takie podejscie i doskonale wczuwaja sie w klimat).

Po przemysleniu tych kwestii wprowadzilem taki model swiata, w którym wieksi bogowie Chaosu (jak wiadomo, Chaos to nie tylko Wielka Czwórka) bardzo rzadko ingeruja bezposrednio w zycie poszczególnych jednostek. Nawet ich najwieksze demony objawiaja sie stosunkowo rzadko (maja z nimi do czynienia najwyzej elitarni magowie i kaplani). Niemniej jednak istnieja cale rzesze innych, mniejszych demonów, które aktywnie mieszaja sie w poczynania smiertelników. Demony te pcha do tego naturalna dla nich ambicja zajecia jak najwyzszej pozycji w hierarchii Tamtej Strony (co moga osiagnac glównie przez przyciaganie jak najwiekszej liczby ludzi do sprawy Chaosu). Taki system wyjasnia takze doskonale wewnetrzne walki w lonie wyznawców jednego boga - po prostu dwa demony rywalizuja o te same dusze ...

W ten sposób powstaje swoista piramida Istot Chaosu. Na samym wierzchu znajduja sie Wielcy Bogowie Chaosu - znani graczom jako Wielka Czwórka (Tzeentch, Khorne, Slaanesh i Nurgle). Tuz pod nimi sa mniejsi bogowie, tacy jako Necoho Watpiacy. Kolejna warstwe tworza Wielkie Demony - potezne istoty o niewyobrazalnej dla smiertelnika potedze, najstraszliwsze i najdoskonalsze slugi Bóstw Chaosu.

Nastepne miejsce w hierarchii zajmuje wielka grupa srednich demonów, przy czym daje sie zaobserwowac duze zróznicowanie w obrebie tej "klasy". Wynika to z faktu, ze demony w nieustannym procesie rywalizacji pna sie w góre (osiagajac status bliski Wielkim, jak Demon Princes) i upadaja (staczajac sie do roli Mniejszych Demonów) - a grupa tworzaca "klase srednia" demonicznego swiata jest bardzo pojemna.

Najgorszym koszmarem demona jest spadek rangi do statusu Demona Mniejszego. Demony Mniejsze i Demoniczne Slugi to dwie klasy graniczace mozliwosciami ze swiatem smiertelników. Z drugiej strony, jednym z *celów* gracza odgrywajacego kultyste Chaosu moze byc wlasnie osiagniecie statusu takiego Pomniejszego Demona (w wyjatkowych wypadkach rozwazam awans o klase wyzej) - opisowi mechaniki takiego procesu sluzy wlasnie tworzony Chaos Player Guide.
Aby dobrze scharakteryzowac sile tej grupy, powiem, ze niektóre, slabsze z Demonów Pomniejszych w moich sesjach sa w miare równoprawnymi przeciwnikami dla mocno (naprawde mocno) doswiadczonych graczy.

Ponizej rozposcieraja sie grupy Demonicznych Slug (które sa najslabszymi istotami Chaosu) i Awatarów Chaosu (najwyzszy status w hierarchii wyznawców jaki moze osiagnac smiertelnik, nie tracac resztek czlowieczenstwa).

W moich sesjach gracze spotykaja sie z demonami stosunkowo rzadko - sa to po prostu byty zbyt potezne dla nich. Czasami jednak trafiaja sie scenariusze w których wykorzystuje demoniczne slugi, a czasem któregos z mniejszych demonów (obie te klasy sa dosc elastyczne). Okazjonalnie, moi gracze spotykaja sie takze z demonami nalezacymi do "klasy sredniej", aczkolwiek najczesciej nie jest to kontakt bezposredni (sny, widzenia itp.).

Ponadto, w CPG wprowadzilem mechanike, w której kazdy kult Chaosu wielbi swojego boga najczesciej przez "posrednika", czyli konkretnego demona lub demonice. Demon taki posredniczy w kontaktach bóstwa z kultystami (sam Tzeentch naprawde ma inne rzeczy do roboty niz bezposrednio zajmowac sie kazdym drobnym wanna-be cultist). Bóstwo nagradza demona za przyciaganie kolejnych smiertelników na strone Chaosu, zas on z kolei czastke otrzymanej mocy przekazuje kultystom. Ot, taki system jak Amway, czy inne drzewo agentów ubezpieczeniowych ...

Mnogosc demonów szczebla - nazwijmy go "srednim" - grozi ich odindywidualizowaniem. Aby tego uniknac, staram sie zawsze stworzyc takim przedstawicielom Chaosu spójna historie, opisac jego cechy i slabosci, okreslic obszar zainteresowan.

Dla przykladu, przedstawiam Kir'ath'sythsys, demonice Slaanesha. Mozecie wykorzystac ja dla stworzenia wyrazistego kultu w swoich przygodach. Lwica Poludnia moze takze zaczac przychodzic w snach do jednego z waszych graczy (najlepiej tego o najslabszym charakterze), kuszac go mozliwosciami przejscia na strone Slaanesha. Jesli wybierzesz ten wariant, odegraj to jak prawdziwa kobieta: kus, obiecuj, zachecaj, a gdy gracz bedzie pewien wzgledów demonicy - okazuj kaprysy i przekomarzaj sie. Efekt - murowany !

W dodatku Chaos Player Guide gracz staje sie wyznawca Chaosu. Dzieki odrzuceniu slabych bogów wyznawanych przez pospolitych smiertelników, zyskuje on niepowtarzalna szanse uzyskania nadnaturalnych atrybutów okreslanych jako Dary Chaosu, dostapienia zaszczytu spelnienia w jednym z mrocznych i zakazanych kultów, nauczenia sie zaklec poteznej chaotycznej magii itd. Najwieksi, najdoskonalsi, najbardziej wytrwali chaotyczni gracze moga zapewnic sobie niesmiertelnosc poprzez uzyskanie statusu Demona.
Chaos Player Guide

Ja mam tylko nadzieje, ze zanim gracz zdecyduje sie odrzucic swoich obecnych bogów na rzecz Kir'ath'sythsys (a przez nia Slaanesha) zdaze dokonczyc Chaos Player Guide ...
Kir'ath'sythsys

Kir'ath'sythsys jest demonica Slaanesha o sredniej potedze. Po raz pierwszy objawila sie w swiecie smiertelników dosc dawno, bo jeszcze w czasach swietnosci królestwa Nehekhary. Przyjela wówczas materialna postac lwicy o pól-kobiecych ksztaltach, która zreszta posluguje sie do dzis. Kir'ath'sythsys uwielbia luksus i wygode. Bawi ja tez slodki, zmyslowy zapach dekadenckich orgii, które czesto z upodobaniem inicjowala na dworach starozytnych wladców. Ze szczególnym zapalem oddaje sie zabawom erotycznym o podlozu kazirodczym (od czasów Nehekhary tradycyjnie na czele kultu stoi brat i siostra, zyjacy ze soba jak malzenstwo). Po upadku Starozytnych Królestw Kir'ath'sythsys musiala porzucic cielesna powloke. Jej swiatynie zburzono, a wyznawcy rozpierzchli sie po swiecie.

Upadek Nehekhary spowodowal znaczne obnizenie statusu demonicy, która znikla ze swiata ludzi na prawie 500 lat. Po uplywie tego okresu stopniowo jednak odbudowywala swoje wplywy. Obecnie jest w Imperium wyznawana glównie w srodowiskach arystokracji i wyzszej szlachty. Ze wzgledów historycznych bywa czesto nazywana Lwica Poludnia lub Dajaca-Rozkosz-Kocica.


autorka: Joanna N. Siercha

W trakcie obrzedów kaplani czesto nosza stylizowane kocie maski, a jej wyznawcy szczególna estyma darza koty i zwierzeta im bliskie (pantery, tygrysy itp.). Generalnie, Kir'ath'sythsys nie przepada za ofiarami z ludzi, aczkolwiek okazyjnie mozna sprawic jej przyjemnosc takze i w ten sposób. Zasadniczo jednak jej domena sa raczej dlugotrwale, wyuzdane i perwersyjne zabawy, podczas których dokonuje sie rytualnego gwaltu na mlodych kobietach i mezczyznach. Ofiary te sa pózniej porzucane w domach publicznych.
Swoim wyznawcom demonica ukazuje sie zwykle jako kobieca postac o glowie lwicy, najczesciej ubrana w zwiewny, jedwabny strój raczej odslaniajacy niz przykrywajacy cialo. W tej postaci nogi Kir'ath'sythsys zwykle sa "lwioksztaltnymi" stopami, zakonczonymi ostrymi jak brzytwa pazurami, podobnie zreszta jak dlonie. Mimo to dotyk demonicy jest zwykle lagodny i delikatny, choc oczywiscie rozzloszczona lub zagrozona Kir'ath'sythsys jest bardzo niebezpieczna.

Demonica w chwili obecnej rzadko przyjmuje postac materialna, choc wraz ze wzrostem liczebnosci swojego kultu robi to coraz czesciej. Graczowi po raz pierwszy moze ukazac sie we snie, lub przyslac mu jedna ze swoich wyznawczyn. Jesli zdecyduje sie na kontakt bezposredni, jako MG mozesz przedstawic to jako pól-erotyczne marzenie senne bohatera, choc najlepiej byloby, gdyby graczowi pozostalo uczucie niespelnienia (sposób ten wykorzystuja z dawna i z powodzeniem wszystkie kobiety J).
Przedstawiajac graczowi sylwetke demonicy nadaj jej niepowtarzalny, lekko perwersyjny erotyzm. Ulatwic to moze dodatkowa, charakterystyczna cecha Kir'ath'sythsys - pod ladnymi, ksztaltnymi piersiami demonicy mozna takze dostrzec lekko zarysowane, dwie mniejsze pary ("wystarczaja ci dwie piersi, czy moze chcialbys zabawic sie jeszcze z dwiema" [vide: Szninkiel]).

Kir'ath'sythsys obdarza swoich wyznawców najczesciej darami zwiazanymi z jej "kocimi" aspektami. Moga to byc ostre pazury, zdolnosc do widzenia w ciemnosci lub polepszenie Ini badz Zr (dokladniejsze omówienie mechaniki Darów Chaosu przedstawie w kolejnych artykulach). Wazne jest, aby MG staral sie przydzielac graczowi Dary nie ujawniajace jego chaotycznej natury (Kir'ath'sythsys doskonale wie, ze mogloby sie to przyczynic do szybkiej smierci nowego wyznawcy, a byc moze i wykrycia calego kultu). Podczas inicjacji demonica bedzie wymagala od kandydata zapewne sprowadzenia do osrodku kultu mlodej dziewczyny lub mlodzienca i "uzycia" takiej osoby podczas orgii. Na pewno sprawi jej tez przyjemnosc, jesli pretendent przyprowadzi kogos z najblizszej rodziny (incest - to jest to !).

Jako nowi czlonkowie kultu preferowane sa glównie osoby z wyzszych sfer, lub przynajmniej takie, które wykazuja zamilowanie do elegancji, luksusu i przepychu (z drugiej strony, demonica ma klase i gardzi prymitywnym, tanim blichtrem).


do zobaczenia na Sciezkach Chaosu,
Rhah Wynn

PS. postac Kir'ath'sythsys zainspirowana zostala ksiazka G. Mastertona "Sfinks"