No i byłem na Cesarzowej. Jest to takie chińskie dzieło kinematograficzne, które uzmysłowiło mi, że to jest jednak inna kultura. Bo jest to film nieortodoksyjny, wielowątkowy i skomplikowany - o czym za chwilę. Generalnie, polecam - warto obejrzeć, taki Hero nie dorasta mu do małych chińskich piętek.

Generalnie wyszedłem uchichrany, bo filmu żadną miarą na poważnie oglądać nie idzie. Za to potraktowany z przymrużeniem oka okazuje się być strawny - z tym, że trzeba być przygotowanym na zaskakujące wątki i niezwykłych bohaterów. Albowiem na tym filmie mozna zobaczyć m.in.:

1. seks wzmiankowany, w dodatku full incest i kazirodztwo wszeteczne, acz zróżnicowane

2. podstępne knucie i trucie, także irańskimi grzybkami. Aż dziw bierze, że perska ambasada nie zaprotestowała ... choć może narzekanie na Wielkiego Szatana Busha jest trendy, a na Małego Chińskiego Przywódcę już nie. Jest trendy i zabawne, bo Busha w ten czy w inny sposób powstrzymuje przed nerwową reakcją Kongres, opinia publiczna i miłujący pokój Związek Radziecki (albo to, co z niego zostało), natomiast chińskie poczucie humoru znają wszyscy, którzych okna wychodziły na Plac Niebiańskiego Spokoju.

3. Zmasowany atak Spidermańskich Latających Druidów Ninja - no full wypas. Agenci niewątpliwie są mutantami, atakują z góry, na linach i druidzkimi sierpami. A must see, bo tego się nie da opowiedzieć ;-)


Spidermańscy Druidzi Ninja



4. Bitwy z udziałem Karmazynowych Pachołków Carycy ... eee ... Cesarzowej. Karmazynowe Pachołki są odpowiednikiem Spidermańskich Latających Druidów Ninja, ale po drugiej stronie liny.

5. Zagony pancerne armii Złotych Piechurów - starcie armii w której ginie mniej niż milion istnień jest jedynie niewartą wzmianki potyczką.


Golden Footsoldiers ;-)


6. Zagony strzeleckie armii Aluminiowych Łuczników - chińska odpowiedź na Elfie Waffen SS z Władcy Pierścieni. Fajne komando, tylko szkoda że mają taki dziwny zwyczaj przed każdą salwą wydawać z siebie takie góralskie krzepiące "HEJ".

7. Przenośną zgniatarkę Mordekainena. Nie powiem co to jest bo to trzeba zobaczyć. W każdym razie jest to nowoczesne podejście do kwestii pułapek a'la Indiana Jones.

8. Starcia Armii Klonów (kampanie prowadzone systemem totolotka: milion w środę, milion w sobotę), dla ułatwienia wszyscy występują w strojach klubowych.


Wojny Klonów Złotych ze Srebrnymi



9. Kino rzezi familijnej, po którym pozostają tylko ciepłe flaki i hektary chryzantem.

10. Chinski chór Aleksandrowa śpiewajacy na koniec jakąś płaczliwą pieśń. Mistrz Teklak zapewne by dodał, że jest to pieśń o zimorodku.

11. Skoki w stylu Jackie Chana i Jet Li wykonywane w pełnej płytowj zbroi w dodatku robionej ze złota. Ale to już było na Hero więc no fun from surprise.

12. Lekarza domowego pierwszego kontaktu kosą i grzybkami.

Cały film jest poświęcony rzeziom i knuciu co mnie jednak nie dziwi, bowiem wesoła rodzinka mieszka w pałacu pomalowanym kolorami zapewniającymi szybkie popadnięcie w dowolny rodzaj szaleństwa. Wyobraźmy sobie wielkie jak miasto mieszkanie, w którym wszystko się mieni, rusza i błyska w tęczy wściekłych fioletów, zarąbiastych różów i krzykliwych żółci. No cholery można dostać - chyba że w przypływie rozsądku i instynktu samozachowawczego wydłubiesz sobie oczka. Ale i na takich twardzieli coś się znajdzie. Bo oto równo co godzina, pałacyk przemierza kawalkada kilkunastu idiotów z wszelkiego rodzaju piszczałkami, bębnami, dudami i zapewne paroma kotami. Imprezowicze ci robią za samoprzenośny zegar z kukułką, bo wreszczą co sił, piskliwymi głosikami: "Miiiiiiinęęęęęłaaaaaa godziiiiiiina maaaaaaałpy ... szczęścieeeeeee i poooookój". Normalnie nasz klient nasz pańńńńń .... ;-). W takim otoczeniu nie można być normalnym.



fajnie tak mieszkać, nie?

Więcej nie chcę zdradzać, bo nie o spoilery tu chodzi. Natomiast na samo zakończenie skontstatowałem, że potomkowie tych klientów od różowofioletowych ścian stanowią obecnie najszybciej rozwijającą się i najbardziej (potencjalnie) ekspansywną gospodarkę świata. Brrr ... dobrze przynajmniej, że wykoncypowali, że maotsetungowy komunizm im nie pasuje, boby była bieda.

OCENA: 7/10
(za efekty i za chińską mentalność)

Wojciech St. Moscibrodzki, 05 kwietnia 2006
Wszystkie prawa zastrzeżone. Publikowanie całości lub fragmentów niniejszego artykułu jest zabronione bez zgody właściciela.